Lancome La Vie Est Belle – recenzja znanych perfum

Hugo Boss Alive
Będę szczera, nienawidziłam La Vie Est Belle, zanim jeszcze go powąchałam. Chociaż staram się tak nie postępować, potrafię być wyjątkowo płytka i szybko oceniać rzeczy negatywnie.

Wszystko w marketingu tego zapachu działa mi na nerwy. Reklama z Julią Roberts może być jedną z najgorszych reklam perfum w moim dorosłym życiu.

To trochę zabawne, ponieważ nie spodziewam się Citizen Kane z reklamy perfum, ale to, co naprawdę działa mi na nerwy, to rażące kłamstwa w tekście reklamy. O wodzie perfumowanej La Vie Est Belle Lancome mówi, że to „pierwszy w historii gourmand irys”. Nie jestem znawcą historii irysowych gourmandów, ale od razu pomyślałem o Guerlain Iris Ganache (uruchomiony w 2007). Jestem pewna, że jest więcej rzeczy, o których nie wiem, ale to „pierwsze w historii” naprawdę działa mi na nerwy. Już samo to sprawiło, że żywiłam urazę do tego zapachu. Moim głównym zastrzeżeniem, że coś w tym wszystkim nie trzyma się kupy, jest ​​ to, że kiedy spróbowałam La Vie Est Belle, dotarło do mnie, że jest to prawdopodobnie gourmand, ale zdecydowanie nie jest to gourmand z irysa.

La Vie otwiera się soczystymi owocami, takimi jak nektar gruszkowy i dżem jeżynowy. Owoce nie są świeże, bardziej przypominają konfitury. Serce jest słodkie, kwiatowe. To wygląda tak, jakby białe kwiaty zostały zanurzone w słodkich, rockowych cukierkach. Miałam nadzieję, że zauważę więcej irysa, byłabym o wiele szczęśliwsza gdybym go wyczuła, ale tak naprawdę, jeśli on w ogóle tu jest, to jest zupełnie niewidoczny. Dla mnie to głównie „kandyzowane białe kwiaty” z czystym, pozbawionym indolu jaśminem, który jest najbardziej rozpoznawalny. Podstawa to aksamitny krem ​​pralinowy z paczulą. Właściwie ta baza przypomina mi Mugler Angel Muse ze znacznie większą ilością paczuli (ale nie oryginalną ilością paczuli w Angel).

W każdym razie La Vie Est Belle najbardziej przypomina mi Flowerbomb. Kiedy go noszę, nie wydaje mi się, że to „głupota”, ale kiedy czuję go na kimś lub na sobie z daleka, rozpoznaję podobieństwa. Jest coś w sposobie, w jaki nosi się LVEB, co przypomina mi Flowerbomb (która została wypuszczona w 2005 roku). Ponieważ jest to dość standardowa sekwencja nut (owoce, kwiaty, gourmand zmielony z paczulą – zawsze popularnym „fruitichouli”), kojarzy mi się z wieloma popularnymi zapachami z ostatniej dekady.

Wymienione nuty to czarna porzeczka z gruszką i irysem, kwiat pomarańczy, jaśmin, fasolka tonka oraz pralina, paczula i wanilia. Produkcję tych perfum rozpoczęto w 2012 roku, a skomponowali je Olivier Polge, Dominique Ropion i Anne Flipo.

Spróbuj La Vie est Belle, jeśli lubisz owocowe perfumy lub słodsze, z bardziej rozwiniętą gourmandową nutą. Podobny styl kompozycji odnajdziesz w innych fajnych zapachach jak Viktor & Rolf Flowerbomb, Chanel Coco Mademoiselle, Mugler Angel Muse, Sofia Vergara Sofía, Hanae Mori Hanae czy Van Cleef & Arpels Oriens. Oczywiście skróciłam tę listę bo mogłabym iść dalej i dalej.

Dodaj komentarz