John Varvatos XX Artisan Teal

Giorgio Armani Acqua Di Gio pour Homme
Najnowszy zapach amerykańskiej marki John Varvatos XX Artisan Teal przyda się tylko w tym wypadku, jeśli przegapiłeś Bvlgari Aqva Atlantique, który został wycofany, ponieważ był kolejnym klonem Paco Rabanne Invictus Aqua, którego nikt nie potrzebował. Jeśli masz dość nieskończonej rzeszy zapachów z gatunku Invictus, nie będziesz zadowolony z perfum XX Artisan Teal. Po prostu od razu daj sobie spokój i wrzuć ten zapach na stos z Jimmy Choo Urban Hero, Valentino Uomo Born in Roma, Carolina Herrera Bad Boy, dowolną liczbą flankerów Gucci Guilty, czy Giorgio Armani Acqua Di Gio i paraliżującą ilością zapachów Zara. Bo właśnie na taki stos trafi XX Artisan Teal, gdy zostanie wrzucony do dyskontów. Po dość wyjątkowym XX Artisan domu Johna Varvatosa, wydanym rok temu (2021) miałem nadzieję na to, że rozwój marki zmierza w dobrym kierunku, ale teraz już tej nadziei we mnie nie ma. Moja rada: trzymaj się produktów z poprzedniego katalogu wydanych przez Rodrigo Flores-Roux, kiedy był ich nieoficjalnym perfumiarzem, ponieważ są one o wiele lepsze od tego zapachu i warte swojej ceny.

Otwarcie XX Artisan Teal jest trochę obiecujące, ale podobne jak w Aqva Atlantique, z nutami morskimi otoczonymi ziołami i cytrusami. Jest to rodzaj wprowadzenia, który można uzyskać dzięki standardowym zapachom Nautica w dzisiejszych czasach. A i tak lepiej się tego doświadcza w oryginalnej Nautica z 1992 roku lub Nautica Blue z 2006. Po tej wodnej dobroci z lat 90. i 2000. skręciliśmy na terytorium gumy do żucia i odtąd jest tylko gorzej, z różowym pieprzem nieco maskującym słodycz swoimi wibracjami i lekką pikantnością, ale ostatecznie i to zawodzi. Bazą jest oczywiście ambroksan, znajdziemy też szczyptę słoności jak w klasycznym Acqua di Gio pour Homme Giorgio Armaniego, klasyku z 1996 roku, choć to za mało, by uratować zapach. Wydajność perfum jest również dość słaba i może to być zbawienna łaska, ponieważ pod koniec aromat Twojej skóry równie dobrze może być późnym etapem wszystkiego, o czym wspomniałem powyżej. Jeśli naprawdę kochasz to DNA i chcesz znaleźć letnią opcję, proszę bardzo. Po prostu spróbuj zapamiętać, że najfajniejszą część tych rzeczy stanowi butelka, która jest naprawdę wspaniała i prawdopodobnie jest wskazaniem na to, gdzie poszła większość pieniędzy.

Kto potrzebuje takiej nudnej i powtarzalnej kompozycji poza fanami Bvlgari Aqva Atlantique? Cóż, chyba nikt. Ten jeszcze jeden na drugim, obok drugiego, za kolejnym, przed kolejnym, obok kolejnego; i następny, wtórny, nachodzący, dalszy, przyszły; inny, odmienny, zmieniony; i jestem zmęczony, tak cholernie zmęczony, wąchaniem tego wszystkiego. Mam ochotę założyć się, że Ty też, ponieważ nawet wtedy, gdy Drakkar Noir Guya Laroche’a (1982) był małpowany przez tuzin konkurentów, od Coflinluxe i Lomani po Houbigant, Givenchy, Alaina Delona i Pancaldiego, żadna z tych świeżych esencji fougere z lat 80. nie pachniała tak nużąco podobnie do siebie, że każdy naprawdę dołożyłby dwa centy, aby zdać sobie sprawę, że wszystkie one wracają do Drakkar. Jednak w dzisiejszych czasach klienci-projektanci praktycznie zmuszają domy naftowe do umieszczania konkurencyjnych produktów pod GCMS, a następnie proszą o skopiowanie go tak dokładnie, jak to możliwe prawnie, i kończymy z takimi śmieciami jak ten. Jestem prawie pewien, że jeśli droga do piekła jest wybrukowana dobrymi intencjami, to musi być pachnąca zapachami o takim DNA. Ja w każdym razie wracam do mojego klasycznego Giorgio Armani Acqua di Gio, którego jestem fanem, i który daje mi pełnię satysfakcji z jego noszenia, a Varvatosowi wystawiam negatywną ocenę.

Dodaj komentarz