Calvin Klein Women i Arquiste Fleur de Louis

Calvin Klein Women
Mój sklep internetowy, w którym zaopatruję się w perfumy wysłał mi w ostatnim zamówieniu próbkę najnowszego zapachu damskiego Calvina Kleina, zatytułowanego Women. Tak, jasne. Poza bardzo oryginalną nazwą, byłam naprawdę ciekawy, jak on pachnie i czy w fiolce z próbką są dobre perfumy. Jak zwykle nosiłam go przez pewien czas, a teraz podzielę się swoimi przemyśleniami na temat wszystkiego, co dotyczy tej kompozycji.

Początek Calvin Klein Women jest bardzo pobudzający i mocny, bowiem wszystko zaczyna się od ultra ostrej cytrusowej mieszanki cytryny i grejpfruta. Pod tym względem przypomina mi bardziej kobiecy Sauvage. Wygląda na to, że po tym, jak każdy projektant wypuścił swoją wersję klonu Sauvage dla mężczyzn, kobieca strona również musiała zacząć dodawać do wszystkiego ciężkie cytrusy, ambroksan i pieprz. Wszystko to znajduje się na wierzchu drewna cedrowego i ma lekki ziołowy odcień, od nuty herbaty. Jednak ten rodzaj aromatu na początku nie trwa zbyt długo, zanim Women zmieni się w bardziej pikantny zapach kwiatu pomarańczy. Czasami czuję się tak, jakbym wąchała kawałki Light Blue od Dolce & Gabbany w DNA tych perfum, ale nigdy w pełni nie zobowiązuje się aby pachnieć dokładnie tak, jak ten zapach. Gdy wysycha, otrzymuję więcej grejpfruta niż nuty cytryny, obok cedru i niektórych nut kwiatowych… głównie wspomnianego kwiatu pomarańczy, ale także kilku innych. Cedr wydaje się rosnąć w siłę wraz z upływem czasu, a cytrusy nadal mają tę super ostrą jakość.

Jeśli chodzi o projekcję, Calvin Klein Women zaczyna się naprawdę mocno, a następnie odparowuje od łagodnego do umiarkowanego aromatu. Dziwne było to, jak bardzo osiadł z tej ogromnej projekcji, którą ma na początku. Tak więc ostatecznie jest to dość umiarkowany zapach. To jedna z najszybszych zmian, jakich kiedykolwiek doświadczyłam. Trwałość była całkiem dobra, gdzieś w sąsiedztwie 6-7 godzin na mojej skórze, nie świetna, ale użyteczna. Zapachy CK zwykle nie są takimi, które trwają przez dwucyfrowe godziny. W zależności od ceny, wartość tych perfum może się różnić. Cytrusowe i kwiatowe nuty sprawiają, że wydaje się być odpowiedni do noszenia w cieplejsze dni w roku. Chociaż można go bezpiecznie nosić zawsze. On po prostu naprawdę przypomina wiosenno-letni zapach. Nazwałabym Women swobodną, codzienną esencją. Pewnie można by ją nosić do pracy, ale to nie są perfumy do nocnego życia czy na randki.

Ogólnie rzecz biorąc, czy polecam Calvin Klein Women? Ech, w porządku. Nienawidzę tego, jak te perfumy się zaczynają, ale myślę, że z biegiem czasu robi się coraz lepiej. Chociaż nawet wtedy nigdy mnie to nie poraża. Otrzymujesz cytrusowo-drzewny zapach z kwiatowymi i ziołowymi nutami przypraw. Wydaje mi się, że ta kompozycja bardziej idzie w stronę unisex, niż coś zaprojektowanego specjalnie dla kobiet. Ale nieważne, ja nie zaprojektowałam ich kampanii marketingowej. Perfumy są jednak przyzwoite, ale też to nie jest coś wyróżniającego się i wyjątkowego.

Dzięki uprzejmości mojego dobrego znajomego otrzymałam do testów trzy próbki zapachów z linii Arquiste. Były to Fleur de Louis, Alexandra i Boutonniere No. 7. Pierwszy z nich szybko stał się moim zdecydowanym faworytem w tej małej grupie. Arquiste Fleur de Louis został skomponowany z nut neroli, jaśminu, róży, kwiatu i korzenia irysa, sosny i cedru virginia. Perfumiarzem odpowiedzialnym za stworzenie tych perfum jest Rodrigo Flores-Roux.

Aromat czerpie inspirację z ceremonii ślubnej Ludwika XVI i Infantki Marii Teresy. Zaczyna się od czystego, dość zimnego neroli (kwiat afrykańskiej pomarańczy). Otwarcie jest bardzo wyraźne, a neroli jest tak intensywne, że prawie urywa głowę, przekraczając granicę między ostrym a łagodnym. Na szczęście autor zapachu obchodził się z tą nutą bardzo ostrożnie. Neroli pachnie naturalnie i brakuje mu tej uplastycznionej kwiatowej słodyczy, która w perfumach z tym składnikiem może rozwinąć się po pierwszych dwóch godzinach noszenia. Irys wkracza na scenę jako następny i jeśli miałabym go pokolorować, powiedziałabym, że jest jasnofioletowy z szarymi plamami. Pudrowy zapach nie jest specjalnie akcentowany, jest bardziej subtelny, a neroli przekłada tęczówkę na bardziej kwiatowy, aksamitny aromat płatków.

Jaśmin dołącza do kwiecistej towarzyszki wprowadzając istotny element kobiecości. Po kilku godzinach tęczówka zmienia kostium. Zajmuje się tą lekką, prawie przezroczystą koronką i sukienkami w sukience w ciemnym odcieniu szarości. To podróż od płatków do korzeni. Korzeń irysa jest tutaj wspaniały. Jest zakorzeniony, nie ziemisty, czysty, ale nie mydlany, lekki, ale z charakterem. Towarzyszy mu także garść igieł sosnowych i róża, która w tym otoczeniu staje się dość uwodzicielska. I trwa, trwa, trwa i trwa wiele godzin przez cały dzień pracy tracąc moc godzina po godzinie. nie miał tej nuty, nazwałabym je perfumami unisex. Jednak z obecnością jaśminu jest znacznie bliższy damskiej stronie spektrum. Byłam zaskoczona, że ​​jaśmin rozgrzewa kompozycję. Po kilku godzinach tęczówka zmienia kostium. Zajmuje się tą lekką, prawie przezroczystą koronką w sukience w ciemnym odcieniu szarości. To podróż od płatków do korzeni. Korzeń irysa jest tutaj wspaniały. Zakorzeniony, nie ziemisty, czysty, ale nie mydlany, lekki, ale z charakterem. Towarzyszy mu także garść igieł sosnowych i róża, która w tym otoczeniu staje się dość uwodzicielska. I trwa, trwa wiele godzin przez cały dzień pracy tracąc moc godzina po godzinie.

Dodaj komentarz